Szkolenia
Proponujemy szkolenia i cykle szkoleniowe tworzone zgodnie z indywidualnymi potrzebami naszych członków. Przed realizacją projektu wspólnie ustalamy, jakie kryteria muszą być spełnione, by szkolenie osiągnęło swój cel. Razem z Państwem określimy, czy dążymy do rozwoju wiedzy, kształtujemy umiejętności, zmieniamy postawy, albo motywujemy i integrujemy zespół.
W związku z powyższym proponujemy Państwu szkolenia z zakresu:
o Etykiety biznesu
o Protokołu dyplomatyczny
o Sztuki wystąpień publicznych
o Korespondencji służbowej
o Trudnej komunikacji
o Negocjacji
o Zasad skutecznego działania
o Doradztwa i konsultacji indywidualnych
Szkolenia prowadzone są przez The Protocol School of Poland®
The Protocol School of Poland prowadzi wykłady, warsztaty i konsultacje dla kadr biznesu, polityki i instytucji naukowych. Z naszej wiedzy skorzystało już kilkanaście tysięcy osób. The Protocol School of Poland rozpoczęła swoją działalność na licencji firmy szkoleniowej The Protocol School of Washington, światowego lidera etykiety biznesu i protokołu dyplomatycznego. Założycielką The Protocol School of Poland jest dr Irena Kaminska-Radomska, trener i konsultant etykiety biznesu i protokołu dyplomatycznego, certyfikowana w 2000 r. przez The Protocol School of Washington (Washington D.C.).
The Protocol School of Poland® poza szkoleniami z etykiety biznesu i protokołu dyplomatycznego prowadzi szkolenia z wystąpień publiczncych, autoprezentacji i szeroko rozumianej komunikacji.
Osoby zainteresowane udziałem w szkoleniu prosimy o kontakt pod adresem mailowym:
info@bcp.pl lub numerem telefonu 22 300 04 24.
Zapraszamy do zapoznania się z artykułem The protocol School of Poland opublikowanym w magazynie CHIC Luxury Lifestyle Magazine Nr.2 Wiosna 2009
**
Przyjęcia z klasą
Czy osobisty czar i wrodzony optymizm mogą zastąpić wiedzę oraz doświadczenie przy organizacji przyjęć? Niektórzy tak twierdzą, licząc, że jakoś to będzie. A potem okazuje się, że dania są letnie, bo liczba kelnerów jest nieodpowiednia, ragout z przegrzebki Św. Jakuba wyglądem przypomina mielone i tak też smakuje, muzyka nie ta, rozmowy nudne, a gwoździem programu są atakujące komary. Można tu podjąć próby obrony organizatorów, twierdząc, że trudno obwiniać gospodarzy za czynniki od nich niezależne. Ale jakby się większości problemów przyjrzeć, to się okaże, że niemal wszystko można było przewidzieć: i komary, i nieudane rozmowy.
Zatem o czym powinien wiedzieć gospodarz czy gospodyni, planując oficjalne przyjęcie?
Pierwszorzędna sprawa, to stworzenie listy gości: głównej i rezerwowej. Szacujemy liczbę zaproszonych w zależności od wielkości pomieszczenia, pamiętając, że jedno miejsce przy stole będzie zajmowało około 80 cm. Jest to niezwykle ważny szczegół, ponieważ przy większych odstępach przy stole trudno się prowadzi rozmowy, a z kolei przy mniejszych – jest po prostu ciasno. Osoby, które chcemy zaprosić, powinny pod różnymi względami do siebie pasować. Świat artystów na ogół nie idzie w parze ze środowiskiem informatycznym, a nowobogaccy często nie znajdują wspólnego języka z naukowcami. Ale już sportowcy z biznesem chętnie się spotkają.
Jeśli chcemy, żeby nie zabrakło najważniejszej osoby, dopiero po stworzeniu listy ustalamy datę przyjęcia. Ustalamy ją wraz z najważniejszym gościem – gościem honorowym. Można to zrobić telefonicznie lub osobiście. Osobiście jest chyba łatwiej, ponieważ możemy porozmawiać jednocześnie z osobą, która będzie towarzyszyć gościowi honorowemu.
Mając już datę, przystępujemy do przygotowania zaproszeń, które wysyłamy najpóźniej na trzy tygodnie przed planowaną uroczystością, dając gościom czas na potwierdzenie przybycia. Podajemy numer telefonu lub adres elektroniczny oraz precyzyjną datę, do kiedy oczekujemy potwierdzeń (goście powinni wiedzieć, że powinno się reagować natychmiast, ale niestety, różnie to bywa).Ważne jest, żeby ostateczny termin był na tyle wcześnie, żeby można było jeszcze uruchomić listę rezerwową. Dwa tygodnie przed datą przyjęcia goście nie powinni odczuć, że zostali zaproszeni awaryjnie. Forma zaproszenia jest preludium wydarzenia. Piękne zaproszenie samo w sobie przyciąga osoby wrażliwe estetycznie. Zaproszenie powinno być eleganckie, proste, przejrzyste, na bardzo dobrym papierze o wysokiej gramaturze, w kolorze białym lub jasnym ecru. Może być wydrukowane lub napisane ręcznie czarnym tuszem lub czarnym atramentem. Można także połączyć obie formy: na wydrukowanym zaproszeniu wypisujemy ręcznie tylko nazwiska gości. Zaproszenia piszemy w trzeciej osobie. W innym wypadku niezręcznie byłoby napisać, kto zaprasza.
Na zaproszeniu na uroczyste przyjęcie wpisujemy informację, czy oczekujemy potwierdzenia – P.M. lub R.S.V.P. Skrót P. M. (pro memoria – „dla przypomnienia”, a dokładniej – „dla pamięci”) umieszczamy na zaproszeniu wysyłanym do gościa honorowego, ponieważ już wcześniej uzyskaliśmy potwierdzenie jego przybycia, natomiast skrót R.S.V.P. (respondez s’il vous plait – proszę o odpowiedź) umieszczamy na wszystkich pozostałych zaproszeniach. Te skróty – używane w dyplomacji – można zastąpić polskimi słowami. Jest to korzystniejsze z punktu widzeniania i gościa, i organizatora, ponieważ bardziej zrozumiałe dla gościa, co daje większe prawdopodobieństwo uzyskania odpowiedzi przez organizatora. Spotkałam się z przeróżnymi interpretacjami RSVP: jeden z gości uznał, że będzie serwowany stary koniak, a interpretacja innej osoby, to „Niech spoczywa w pokoju”. Niestety – czy z braku zrozumienia, czy z niedbalstwa, niektórzy goście przybywają nie potwierdziwszy swego przybycia. Wprawia to gospodarzy w duże zakłopotanie. Z pewnością organizatorzy nie wyproszą przybyłych gości i naprędce zaaranżują dodatkowe miejsca. Jednak tacy goście bywają skreślani z listy.
Skoro potwierdzanie to taki kłopot dla obu stron, to czy nie lepiej z niego zrezygnować? Gospodarzom niezwykle zależy na dobrej atmosferze przyjęcia (ponoć nie ma nic bardziej odczuwalnego od atmosfery), a łatwiej ją uzyskać, jeśli goście zostaną właściwie rozsadzeni. Aby osiągnąć ten cel, musimy dokładnie wiedzić, kto przybędzie. Wtedy przystępujemy do strategii rozmieszczenia nazwisk – zgodnie z precedencją, czyli zasadami pierwszeństwa i – przede wszystkim – zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. WIELKIM BŁĘDEM JEST POSADZIĆ OBOK SIEBIE PARĘ MAŁZEŃSKĄ czy dwie kobiety. Jeszcze większym – osoby skłócone. Współczuję też obcokrajowcom usadzonym wśród gości nie mówiących żadnym współnym językiem. Właściwe rozsadzenie, to chyba najważniejszy element w całej misternej pracy nad przygotowaniem przyjęcia. Niektórzy mają świetne wyczucie, jak kogo posadzić i nie kierują się tu własnym gustem – raczej próbują sobie wyobrazić swoich gości i dobrać im partnerów rozmowy według ich oczekiwań, a nie swoich preferencji. Nas może Pan Iksiński zanudzić na śmierć, ale Pani Zet może być nim zachwycona.
Następne działania gospodarzy, to przygotowanie sali, dekoracji, nakryć, wizytówek i zaplanowanie menu.
Kobiety raczej zamawiają dodatki, mężczyźni wolą jedzenie. Mając to na uwadze – przezorna gospodyni przygotuje menu, które zaspokoi przede wszystkim apetyty mężczyzn i to tych, którzy żyją, aby jeść. Pozostali goście – z inną filozofią – dostosują się. Dostosowanie się w odwrotnym kierunku byłoby niemożliwe. Wszyscy goście, nawet ci najbardziej wymagający – mają wyjść po przyjęciu przekonani, że jedzenia było w bród. Bynajmniej nie oznacza to, że wszystkie dania mają być obfite. Zdecydowanie ważniejsza jest ilość dać, ich rozmaitość i jakość. Jeśli w daniu głównym będzie zaserwowana pieczona w całości gicz cielęca, przystawka może być lżejsza, zupa – czysta, a nie krem. Jeśli natomiast na danie główne wymyślimy pierś z gołębia Charmilles nadziewaną musem truflowym, warto pomyśleć, żeby pozostałe dania były bardziej sycące. Przy tworzeniu menu kreatywność nie ma specjalnego zastosowania. Lepiej, żeby kucharz nie eksperymentoał na gościach. Zdecywoanie bardziej sprawdzają się na przyjęciach takie dania, w których nasz kucharz jest niekwestionowanym mistrzem.
W przypadku menu i jakość, i ilość jest wartością. Czego nie można powiedzieć o wystroju sali, w której odbędzie się przyjęcie. Przeładowanie bez specjalnego uzasadnienia jest w złym tonie. I tak usypany „artystycznie” wielki kopiec róż pośrodku stołu – będzie się bardziej kojarzyć z kwiatami na nagrobku. Dekoracją stołu może być ikebana z piękną aranżacją kwiatową, o kolorystyce dopasowanej do wnętrza, w jakim będzie odbywało się przyjęcie. Jeżeli stół jest długi, kwiaty powinny być w kilku miejscach, żeby cieszyły wzrok wszystkich gości. Oprócz kwiatów ustawiamy kandelabry ze świecami. Ich światło będzie stwarzało ciepły klimat. Ważne jest, aby płomienie świec nie były na poziomie wzroku i nie przeszkadzały swiom migotaniem, dlatego powinny być odpowiednio wysokie. Co prawda, mogą być barierą w rozmowie z gościem z naprzeciwka, ale kto w eleganckim towarzystwie prowadzi rozmowy przez stół? Kiedy już mamy udekorowane stoły, możemy przystąpić do przygotowania miejsca dla gościa. Środek wyznacza idealnie wypolerowany talerz podstawowy, srebrny lub posrebrzany. Na talerzu kładziemy serwetkę, złożoną w prostokąt, najlepiej białą, w kolorze obrusu. Na serwetce – kartonik z menu, a za talerzem podstawowym – kartonik z nazwiskiem gościa. Następnie układamy sztućce, które przez cały poranek polerowała nasza niezawodna obsługa.
Kiedy wszystko już gotowe, każdy szczegół dopieszczony, nastrój w domu podniosły, można oczekiwać gości. Jeśli gospodyni chce być pewna, czy o wszystkim pomyślała, niech sobie jeszcze zada pytanie, czy przewidziała rzeczy nieprzewidywalne. Bo one z całą pewnością się zdarzą. Ale wtedy wystarczy już przymrużyć oko i lekko się uśmiechnąć.
dr Irena Kamińska-Radomska
The protocol School of Poland
www.protocol.pl
