Muzeum Afryki Centralnej, Tervuren, Belgia
Muzeum Afryki Centralnej znajduje się w miejscowości Tervuren, oddalonej zaledwie kilkanaście kilometrów od Brukseli. Mieści się w imponującym neoklasycystycznym gmachu z 1908 roku, wyraźnie stylizowanym na XVIII-wieczne dwory francuskie, z rozległym ogrodem utrzymanym w stylu francuskim.
Ekspozycja, choć nie zachwyca, robi wrażenie i długo pozostaje w pamięci, głównie ze względu na klimat, jaki roztacza – zdecydowana większość eksponatów pochodzi z pierwszej dekady XX wieku, część z XIX w., najnowsze zaś z lat 50-tych; cały kompleks muzealny i sposób rozmieszczenia w nim eksponatów przywołuje na myśl późny okres kolonialny sprzed I wojny światowej… Celem nadrzędnym muzeum jest oczywiście przybliżenie zwiedzającym historii, kultury, flory i fauny kolonii belgijskiej w Kongo Zachodnim (obecnie Demokratyczna Republika Konga, wcześniej Zair), którą Belgii przyznano w 1908r. i której Belgia “wspaniałomyślnie” zwróciła niepodległość w 1960r., do 1990 wspierając finansowo rozwój jej samodzielności, jak twierdził napis na tabliczce informacyjnej.
Muzeum może poszczycić się niesamowitą kolekcją masek rytualnych, pochodzących z różnych kręgów kulturowych Centralnej Afryki – z różnych plemion, z różnych okresów historycznych na przekroju ponad 100 lat europejskiej eksploracji tego kontynentu – odzwierciedlają one przez to zmiany światopoglądowe, ujawniające się w mentalności Afrykanów wskutek kontaktu z przedstawicielami Starego Świata. Kolekcję masek uzupełnia godnie zbiór przedmiotów codziennego użytku oraz mała, ale pobudzająca wyobraźnię ekspozycja paleoantropologiczna.
Osobną salę poświęcono afrykańskiej florze – nasionom wszystkich tamtejszych roślin (np. trzciny cukrowej i kakaowca) oraz procesom ich przeróbki, podano nawet wzory chemicznych reakcji.
Uwagę zwraca ekspozycja poświęcona faunie – od form jedno-, przez wielo- do bardzo wielokomórkowych – nie sposób przejść obojętnie obok preparatów gigantycznych pająków wielkości pilota od telewizora zanurzonych w starych słoikach z formaliną (datowanych na 1901r.), misternie preparowanych i przyszpilonych do karteczek z opisem malutkich moskitów noszących zarodźca malarii, patyczaków wielkości skrzypiec, żuków wielkości iPoda, wszelakich pasożytów i półpasożytów (od pierwotniaków przez płazińce i obleńce po stawonogi) zarówno ludzi jak i innych zwierząt Afryki oraz dramatycznych skutków ich posiadania przedstawianych na schematach lub starych zdjęciach… Dalszą część ekspozycji ogląda się mniej przyjemnie – wypchane małe i duże ssaki, antylopy, nosorożce, hipopotamy, zebry, duże i mniejsze koty, hieny i inne psowate, żyrafa, słynny słoń (na początku XX wieku ponoć gwiazda ówczesnych mediów, oczywiście w wersji martwej) oraz naczelne – koczkodany, goryle i wstrząsająco dużo szympansów… są też krokodyle i mniejsze gady, niektóre w starych słojach z początku wieku zanurzone w wiadomej cieczy, z widocznymi resztkami poznawczej działalności ówczesnych przyrodników… Jest tez latimeria – żywa skamieniałość, jedyna żyjąca współcześnie ryba trzonopłetwa (ponoć namiętnie odławiana przez Japończyków) – tutaj oczywiście pływa w formalinie.
Jest też dział poświęcony Legii Cudzoziemskiej prezentujący oryginalne mundury i mapy, stroje i sztandary poszczególnych legionów oraz broń i uniform wspierających legionistów wojowników etnicznych.
Muzeum może się również poszczycić własną restauracyjką, wiecznie zatłoczoną i nieco śmierdzącą (jak to zapewne było w Afryce, więc klimat utrzymuje), w której można kupić europejskie interpretacje afrykańskich potraw w postaci m.in. sandwichy; jest również sklepik sprzedający towary dwojakiego rodzaju: tanie gadżety wciskane zapewne również w Afryce turystom w sklepikach z pamiątkami (niektóre można dostać w warszawskim ZOO) oraz towary będące prawdziwym rękodziełem, jak biżuteria czy tkaniny, których cena nie spada poniżej 35 Euro…
Podsumowując, muzeum jest ciekawe i ładnie usytuowane, utrzymane w stylu kolonialnym i pozbawione elementów zbyt nachalnej nowoczesności – z pomysłem.
Polecam dużym i małym zwiedzającym!
MonikaZ
terra-pangea.blogspot.com